Szanowni Państwo,
na tej stronie postanowiłem w pewien sposób „podzielić” problemy emocjonalne, z jakimi możecie się Państwo do mnie zgłaszać a którymi zajmuję się w pracy zawodowej.
Pragnę tym opisać i wyjaśnić, jakie konkretnie możecie mieć oczekiwania, kiedy do mnie traficie i macie świadomość Waszych trudności oraz potrzeb lub nie macie i chcecie po prostu poddać się zajęciom krok po kroku.

Poniżej znajdziecie Państwo trzy sekcje, które mogą się ze sobą łączyć, aczkolwiek nie muszą.
Dlatego, że ktoś może mieć tylko (i zarazem aż) zaburzenia lękowe i powkręcał się w mechanizmy lęku, błędnego nerwicowego koła (sekcja 1)
a ktoś inny — dodatkowo lub tylko i wyłącznie — może zmagać się z problemami własnej emocjonalności (sekcja 3).
Inna jeszcze osoba może mieć — dodatkowo lub tylko i wyłącznie — konflikty wewnętrzne, utrwalone schematy, czyli stałe reakcje emocjonalne i błędne przekonania o sobie lub innych (sekcja 2). Dla przykładu syndrom DDA/DDD bądź zaburzenia cech osobowości.

To jest oczywiście pewien zapis ułatwiający odnalezienie się w tym, co mogę oferować i czego możecie Państwo oczekiwać od zajęć ze mną.
Każdy człowiek jest indywidualny, jak i jego historia a także problemy oraz życie osobiste. Warto więc pamiętać, że nie wszystko zawsze musi iść jednotorowo.
Jeśli coś jest niezrozumiałe, to nie martwcie się, gdyż omówimy to na spotkaniu.

1. Sekcja zaburzenia lękowe, depresyjne, mechanizm lękowy.
Dotyczy zaburzeń lękowych, czyli potocznie mówiąc nerwicy lękowej, nerwicy natręctw, agorafobii, ataków paniki, lęku społecznego, wolnopłynącego, napięcia oraz lęku przed lękiem. Zaburzeń depresyjnych, a także depersonalizacji i derealizacji.
Sprawdzi się również w umiarkowanym perfekcjonizmie, wewnętrznym krytyku i tendencji do tworzenia sobie nadmiernej presji oraz częstego zamartwiania się.
W tym wypadku moja praca służy nakierowaniu na zrozumienie mechanizmów zaburzeń, wyjaśnieniu wszelkich wątpliwości co do Państwa stanów,
a także zapewnieniu (w określonej ilości) możliwych metod racjonalnego nastawienia się wobec tego, co zaburzenie powoduje.
Czyli natrętne myśli, emocje, wrażenia, poczucia, odczucia, odrealnienie, objawy somatyczne, lekowe analizy, wyczulenie i obawy.
Poniżej w otwieranej zakładce dowiecie się Państwo, wedle jakiego mniej więcej planu pracuję.
*Dzięki niemu będzie można wypracować zachowania i reakcje w obliczu zaburzeń lękowych, które uspokoją mechanizmy lękowe lub zmniejszą je do tego stopnia, aby można było zająć się innymi sprawami (jeśli będzie taka potrzeba).

Sekcja 1 - zaburzenia lękowe, depresyjne, mechanizm lękowy

Wychodzenie, odburzanie z mechanizmów zaburzeń emocjonalnych.

Plan ten postanowiłem roboczo nazwać – Racjonalna Terapia – dlatego, że opiera się on na odburzaniu, czyli świadomym, racjonalnym działaniu i wiedzy o mechanizmach zaburzeń psychicznych, nabytej w toku wielu lat zaangażowania w historie zaburzonych ludzi oraz własne doświadczenia.
Świadome, racjonalne działanie to nic innego jak próby: racjonalizacji (umiejętności wyjaśniania samemu sobie, skąd się biorą te wszystkie niechciane myśli, objawy, jakie ma dana osoba), przyzwalania, akceptacji, wyrozumienia dla siebie, ponownie racjonalizacji, akceptacji, ignorowania oraz angażowania się w życie i inne wartości niż zaburzenia, bycia uważnym. Te próby, czyli to działanie oczywiście potrzeba wdrażać pomimo istnienia zaburzenia, czyli cierpienia spowodowanego złym samopoczuciem. Jest to kluczowym czynnik, który warto zrozumieć przed zapisaniem się na zajęcia.
Użyłem również słowa „terapia”, gdyż do swojej wiedzy o zaburzeniach i chorobach psychicznych, dokładam wiedzę płynącą z dalszego rozwoju własnego, ale już bardziej zawodowego niż tylko pasjonackiego. Dlatego też w swoją pracę wplatam w zależności od danej osoby i jej problemu, metody poznawczo-behawioralne, terapię ACT i koncepcje terapii strategicznej (ericksonowskiej).

I.> Jak wyglądają zajęcia ze mną?
1. Ustalenie problemu, w sensie schematu, mechanizmu zaburzenia u danej osoby, bo każde zaburzenie przebiega we właściwy dla siebie sposób. Bez tego nie zaczynam współpracy.
2. Wyjaśnienie powyższego i wiedzy po mechanizmach zaburzenia, co jest to kluczowe w moich zajęciach — a dokładnie odwoływanie się do tej wiedzy, a nie tylko jej bierne posiadanie.
3. Wyjaśnienie wszelkich wątpliwości klienta, co do jego stanu, oczywiście z punktu widzenia psychologii klinicznej oraz możliwości układu nerwowego i mózgu emocjonalnego.
4. Próby nakłonienia do podejmowania racjonalizacji przez samego klienta (nie mam na myśli – „Nic mi nie jest”, ale racjonalizację opierającą się o mechanizmy zaburzenia) i powolnego uczenia się wyjaśniania własnych wątpliwości.
* Jest to bardzo ważny punkt, gdyż tak najlepiej buduje się samoświadomość. Nie jestem fanem stosowania ignorowania i samego odwracania uwagi od początku zajęć.
* Wielu klientów może być zdziwionych, gdyż mogą oczekiwać na samym początku strategii mających odwrócić ich uwagę od złego samopoczucia. Oczywiście to również jest ważne, ale nie preferuję tylko tego na start.
Stawiam przede wszystkim na jakiekolwiek nabycie przez klienta umiejętności — a potem rozszerzanie jej — odpowiadania na własne wątpliwości na podstawie wiedzę o własnym zaburzeniu.
Ma to spore znaczenie, gdyż między innymi to właśnie to powoduje, iż ignorowanie oraz życie życiem a nie nerwicą nie staje się jedynie doraźną lub czasową pomocą w zaburzeniach.
5. Nakierowanie na próby przyzwalania i akceptacji, chociażby tylko na początku logicznej (mentalnie czasami trudno o to od razu).

6. Przedstawienie sensu wyrozumienia dla siebie i nakierowanie na nie.  Swoją drogą często to nowość w życiu zaburzonych.
7. Nakreślenie sensu uważności, a dokładnie umiejętności skupiania uwagi na czymś konkretnym, mimo iż mamy np. objawy czy natręctwa.
8. Ustalenie innych możliwych wartości, zajęć, którymi można pomóc akceptować i ignorować zaburzenie jako całość.
9. W zależności od rodzaju zaburzenia, obawy – ekspozycje na lęk, oraz nakierowanie na „ryzykowanie”, czyli akceptowanie najczarniejszej wizji i scenariuszu tworzonego przez iluzję lekową – pamiętając, skąd ona wynika.
10. Ustalenie zachowań, które utrwalają zaburzenie np. unikanie, upewnianie itp. oraz próby ich zmiany.
11. Wyjaśnianie roli kryzysów, sinusoid i nakierowanie na ich racjonalizację oraz czasami wręcz konieczność ich występowania.
12. Próby dalszego zainspirowania klienta uważnością, jeśli tylko jest tym zainteresowany.
13. Ustawiczne uświadamianie, iż to, co czujemy w zaburzeniu, to nie jest to cały świat.
14. Pomoc w trzymaniu się powyższej wiedzy, mimo iż wszystkie działania zaburzenia nakierowane są, na przejmowanie uwagi klienta i skupiania jej na jego samopoczuciu i analizach.
15. Zaangażowanie w próby nakreślenia ewentualnych innych problemów emocjonalnych, jeśli jest taka potrzeba – czyli w dalszym etapie sekcja 2 lub sekcja 3 dostępne na tej stronie – https://www.emocjobranie.pl/oczekiwania-i-mozliwosci/.

Jest to mój podstawowy zarys pracy, oczywiście dopasowany do rodzaju zaburzenia emocjonalnego, ale prawie zawsze on tak wygląda.
Moim celem jest nakierować osobę zaburzoną na pełne zrozumienie tego, co się z nią dzieje oraz budowanie samoświadomości i umiejętności odpowiadania na własne wątpliwości.
Następnie zmierzanie (mimo wątpliwości, braku wiary i kryzysów) wszelkimi możliwymi sposobami do prób akceptacji, przyzwalania, przełamywania obaw – czyli ogólnie do świadomego ukazywania tej części mózgu, która odpowiada za ten cały cyrk, że iluzja lękowa przez nią stworzona, zaczyna coraz mniej klienta wciągać, co w wypadku braku innych wielkich problemów życiowo – osobistych (czyli istnienie jakiejkolwiek higieny zdrowia emocjonalnego) będzie prowadziło do jej uspokojenia, czyli mózgu emocjonalnego.

II.> Jak współpraca wygląda etapowo?
1. Zapoznanie problemu, wątpliwości klienta i omówienie/wyjaśnienie całości.
2. Proces uświadamiania klienta w tym, co się właściwie z nim dzieje oraz nakierowywanie na umiejętność zracjonalizowania tego.
W tym czasie istotnym elementem jest, aby klient chociaż trochę chciał i zaangażował się w odpowiadanie samemu sobie (zgodnie z przekazywaną widza o zaburzeniu) na wątpliwości i stan, w którym się znajduje.
3. Etap prób ignorowania zaburzenia jako całości poprzez techniki (w zależności od sposobu, jakim zaburzenie straszy) takie jak: akceptacja, przyzwalanie, angażowanie się w inne wartości niż samopoczucie (pomimo złego samopoczucia), wystawianie się na lęk oraz obawy, umiejętność przeczekiwania każdej emocji oraz myśli, obserwowanie tych procesów i nabywanie zrozumienia, iż emocje, myśli to nie cały świat. Jest to też etap dawania sobie czasu i wyrozumienia oraz dodatkowo próby zainspirowania medytacją, która pomagać może w tych procesach, jeżeli się ją dobrze zrozumie.
To trudny zwykle okres zajęć, gdyż klienta z zaburzeniami lękowymi zwykle czeka tu sinusoida lub okres ogólnie złego samopoczucia, z uwagi na próby odseparowania się od zaburzenia, czyli wyjście poza strefę komfortu.
Wyjście poza taką strefę kojarzy nam się zazwyczaj z przełamywaniem lęku, ale to będzie zależne od zaburzenia, bo jeśli męczą nas natrętne myśli to wyjściem sensowne podejście do lękowych analiz tematu.
To również ważny etap, gdyż ma on pomóc oddzielić nas, naszą świadomość od emocji (pomóc zrozumieć to oddzielenie), myśli oraz objawów somatycznych.
4. Okres zwiększania samego już ignorowania tego, co się pojawia ze strony zaburzenia, o wiele większego zaangażowania już w samo życie i dodatkowo, jeśli klient jest zainteresowany zainspirowanie tematyką uważności.
5. Klient nie czeka już na całkowite odburzenie jak na 8 cud świata i rozumie dlaczego oraz kontynuuje to, co powyższe, tak długo, jak będzie trzeba.
6. Klient podejmuje decyzję czy kontynuuje swoją drogę już sam, czy nadal chce mieć ze mną kontakt w związku z powyższymi punktami, choćby doraźny, czy też może potrzebuje ode mnie wsparcia w innym zakresie.

Powyższe etapy są oczywiście opisane dla lepszego zrozumienia przebiegu tych procesów, każdy jest jednak indywidualnym człowiekiem i całość może przebiegać różnie, ale taki jest cel zajęć ze mną.

III.> Dobra…wszystko pięknie, ale jaką daję gwarancję i jaką odpowiedzialność za to biorę?
Sprawa bardzo ważna.
Ze swojej strony daję gwarancję dopasowania wyjaśnień i wskazówek do Twojego stanu, jak również gwarancję, jeśli chodzi o wiedzę, jaką Ci przekażę. Biorę za to 99% odpowiedzialności i taką daję gwarancję przekazywania wiedzy. Jestem pewien swojej pracy, doświadczenia, choć oczywiście z otwartą głową. 1% zostawiam na czynnik ludzki.

Jeżeli chodzi jednak o gwarancję sukcesu to z mojej strony to 25%, gdyż 75% należy do Ciebie. Wiem…to brzmi smutnie, przykro a może nawet przerażająco, ale takie są fakty. Mnie również one się niezbyt podobają, bo tak po prawdzie jedyną główną motywacją podjęcia się przeze mnie tej pracy, to po pierwsze posiadanie szerokiej wiedzy klinicznej związanej z tematem i szkoda było to po prostu zostawić nieużywane, ale po drugie trudno mi było zgodzić się jakoś wewnętrznie na to, że tak wielu ludzi męczy się z czymś takim, jak pułapka własnego umysłu emocjonalnego. Szczególnie iż mam przekonanie poparte faktami, że potrafię wiele rzeczy odpowiednio wyjaśnić, ale właśnie wyjaśnić…na tym polegają te zajęcia. Nie jestem w stanie odwrócić uwagi za kogoś, zrozumieć mechanizmu zaburzenia i trzymać się tej wiedzy, zrobić czegoś mimo lęku za kogoś, przerwać analizy, zaakceptować itp.
Mogę tylko wyjaśniać, powtarzać, nakierowywać i znowu powtarzać, dlatego więc moja osoba sama w sobie nie jest gwarantem sukcesu „tu i teraz”, jest gwarantem dobrania taktyki, ale co z nią zrobisz, jak wykorzystasz i kiedy zaskoczy, to nie jest to moją misją ani moim zadaniem, gdyż nie może nim być, bo jest to poza moją kontrolą i moim działaniem.
Mnie również zawodowo trudno się z tym czasami pogodzić, bo chciałbym, aby u każdego zaskoczyło szybko, nie zawsze jednak się tak stanie i zawsze miałem tego świadomość.
Nigdy jednak nie tracę wiary, przekonania i przede wszystkim trzymam się wiedzy, że każdy może to zrobić. Na każdego przyjdzie pora, jeśli będzie robił w tym kierunku coś oczywiście sensownego.

Dlatego, jeżeli do spotkań ze mną podchodzisz – to ten Victor, pomoże mi jak bez mała hokus pokus – to owszem pomogę w postaci przekazania konkretnej wiedzy, ale jeśli tylko we mnie widzisz możliwość rozwiązania sprawy, to nie zapisuj się na te zajęcia. Mówię zupełnie serio, bo z taką postawą potem będziesz jedynie pierwsze miesiące czekał na TEN cud i mechanicznie coś tam robił, bo kazałem.
Jeśli rozumiesz jednak, że Ty ten cud KIEDYŚ powoli sobie sprawisz, to zapraszam.

Zaznaczam też, że wcale nie musi to wszystko od razu wychodzić i nie będzie to równoznaczne z tym, że jesteś do niczego. Z mojej strony zawsze uzyskasz wyrozumienie, oczywiście do pewnych granic, ale rozumiem zaburzenia lękowe bardzo dobrze i nie uważam, że problemy z puszczeniem kontroli to słabość. Wszystko jest kwestią prób i czasu.

IV.> Jaki jest zwykle planowany i potrzebny okres zajęć?
Jest to uzależnione oczywiście od indywidualnej historii, ale wcześniej opisane etapy przedstawiania wiedzy to określona ilość sesji, zazwyczaj 24-72 sesje. Gdy wszystko jest omówione, tak jak wspomniałem wcześniej (punkt 6 w opisie etapów), to klient decyduje co dalej.

2. Sekcja konflikty wewnętrzne, zaburzenia cech osobowości i DDA/DDRD. A więc schematyczne reakcje i błędne przekonania.
Część ta dotyczy konfliktów wewnętrznych i utrwalonych schematów reakcji emocjonalnych oraz błędnych przekonań.
Najczęściej powstają one we wczesnych okresach życia (trudne dzieciństwo, rodziny dysfunkcyjne, alkoholowe), a następnie są utrwalane przez późniejsze doświadczenia.
Wpływają na emocje i zachowanie np. unikanie, zależność, skrajny perfekcjonizm, nadmierne zabieganie o aprobatę czy choćby brak umiejętności przyjmowania krytyki lub zapobieganie odrzuceniu z powodu lęku przed utratą drugiej osoby. Własne poczucie niższości czy też lęk przed bliskimi relacjami a także zależność od innych z uwagi rozpieszczania za młodu.
Dość często schematy odpowiadają za obciążenia emocjonalne, które w efekcie przyczyniają się do powstawania zaburzeń lękowych, nerwicowych lub ograniczeń w życiu osobistym.

Przykładami określonych reakcji myślowych i emocjonalnych bądź błędnych przekonań, które wpływają na nasze zachowanie, będą np. „nie zasługuję na nic dobrego”, „wszystko w życiu mam z powodu farta, a nie swoich umiejętności”, „emocje to słabość”, „trzeba się bardzo starać, aby zasłużyć na miłość”, do tego np. unikanie bliskości lub zaborcza zazdrość, kontrola wynikająca ze strachu przed odrzuceniem.

*Uwaga, tematyka ta może łączyć się z zaburzeniami lękowymi na dwóch płaszczyznach. Czasami u niektórych osób w sytuacjach, kiedy schemat, cecha, konflikt uaktywni się dochodzić może do nadmiernych emocji i analiz, co będzie po pewnym czasie skutkowało przeciążeniem emocjonalnym. Osoby takie nie zawsze „wpadną” od razu w długotrwałe mechanizmy lęku, ale doświadczą przemęczenia psychicznego z różnymi objawami fizjologicznymi bądź psychicznymi, które po czasie (indywidualnym dla każdego) ustąpi, aż do następnego uaktywnienia schematu-reakcji.
Istnieją jednak nierzadko sytuacje, w których nieprawidłowa cecha, reakcja, schemat doprowadzi do pojawiania się zaburzeń emocjonalnych i dojdzie do utworzenia się błędnego nerwicowego koła, z powodu którego zaburzenie lękowe zaczyna trwać długofalowo i przestaje być stricte powiązane z konfliktem wewnętrznym – powstaje samonakręcający się mechanizm lękowy (sekcja 1).
Poniżej plan pracy w tym zakresie:

Sekcja 2 - konflikty wewnętrzne, DDA/DDRD i zaburzenia osobowości. A więc schematy reakcji i błędne przekonania

Odburzanie, prostowanie konfliktów wewnętrznych czyli utrwalonych schematów.

Sekcja 2 nie będzie się wybitnie różniła w większości od opisu sekcji 1, a to dlatego, że konflikty wewnętrzne doprowadzają do schematów („skrzywionych” cech osobowości), można nawet powiedzieć – są schematami. Nie różnią się one wybitnie w odczuwaniu i działaniu od schematu lękowego.
Najlepiej podać przykład jednego z możliwych konfliktów – jesteśmy dziećmi i nasi opiekunowie nas często zbywają, ignorują nasze emocje oraz potrzeby. Możliwe, że nawet karcą za to, że chcemy coś dla siebie lub pouczają, że musimy być tylko silni oraz im pomagać. Powstaje wówczas konflikt pomiędzy potrzebą a tym, co emocjonalnie wtedy jest utrwalane i będzie on się przekładał w dorosłym życiu na nasze reakcje. W tym przykładzie na odczuwaniu poczuciu winy (czasami skrajnie silnego) bez większego powodu, bo np. będziemy chcieli komuś odmówić pomocy lub poprosić kogoś o coś dla siebie i będziemy czuli się z tym źle, jako osoby słabe lub odczuwające poczucie winy. Jest to wtedy utrwalony schemat, który czasami doprowadzać może (wraz z innymi czasem obecnymi schematami np. strach przed odrzuceniem, zależność od innych, potrzeba aprobaty, wstyd wobec własnych emocji oraz potrzeb itp.) do bardzo wysokiej presji i pojawiania się zaburzeń lękowych.
Dlatego też praca nad tymi schematami jest bez mała identyczna jak z zaburzeniem lękowym, gdyż tu też chodzi o nic innego jak myśli, emocje, poczucia pojawiające się z automatu i zmuszające do określonych zachowań.

Sekcja druga składa się z dwóch części A i B. „A” to praca typowo nad schematami, nastawieniem itd a „B” to praca czasami mimo wszystko potrzebna, polegająca na uzewnętrznieniu swoich konfliktów.
Wbrew pozorom nie zawsze to jest potrzebne, ale zdarza się, że tak i nie mogę tego na zajęciach dotyczących konfliktów od razu pomijać.

Część A odburzanie, praca nad schematami.

Plan ten postanowiłem i w tym wypadku roboczo nazwać – Racjonalną Terapią – dlatego, że opiera się on na odburzaniu, czyli świadomym, racjonalnym działaniu i wiedzy o mechanizmach zaburzeń psychicznych, nabytej w toku wielu lat zaangażowania w historie zaburzonych ludzi oraz własne doświadczenia.
Świadome, racjonalne działanie to nic innego jak próby: racjonalizacji (umiejętności wyjaśniania samemu sobie, skąd się biorą te wszystkie niechciane myśli, objawy, poczucia, czyli objawy schematu), przyzwalania, akceptacji, wyrozumienia dla siebie, ponownie racjonalizacji, akceptacji, ignorowania oraz angażowania się w życie i inne wartości niż to co podpowiada schemat, bycia uważnym. Te próby, czyli to działanie oczywiście potrzeba wdrażać pomimo istnienia w pewnych sytuacjach stałych reakcji emocjonalnych, czyli cierpienia spowodowanego złym samopoczuciem. Jest to kluczowym czynnik, który warto zrozumieć przed zapisaniem się na zajęcia.
Użyłem również słowa „terapia”, gdyż do swojej wiedzy o zaburzeniach i chorobach psychicznych, dokładam wiedzę płynącą z dalszego rozwoju własnego, ale już bardziej zawodowego niż tylko pasjonackiego. Dlatego też w swoją pracę wplatam w zależności od danej osoby i jej problemu, metody poznawczo-behawioralne, terapię ACT i koncepcje terapii strategicznej (ericksonowskiej).

I.> Jak wyglądają zajęcia ze mną?
1. Ustalenie problemu, w sensie schematu i jego mechanizmu u danej osoby, bo każdy konflikt wewnętrzny przebiega we właściwy dla siebie sposób. Bez tego nie zaczynam współpracy.
2. Wyjaśnienie powyższego i wiedzy po mechanizmach schematu, co jest to kluczowe w moich zajęciach — a dokładnie kluczowe jest odwoływanie się potem do tej wiedzy (w okresach cierpienia), a nie tylko jej bierne posiadanie.
3. Wyjaśnienie wszelkich wątpliwości klienta, co do jego stanu, oczywiście z punktu widzenia psychologii klinicznej oraz możliwości układu nerwowego i mózgu emocjonalnego.
4. Próby nakłonienia do podejmowania racjonalizacji przez samego klienta (nie mam na myśli – „weź się w garść i nie myśl o tym”, ale racjonalizację opierającą się o to jak działa schemat i czemu go odczuwam) oraz powolnego uczenia się wyjaśniania własnych wątpliwości, co do tego co dana osoba czuje.
* Jest to bardzo ważny punkt, gdyż tak najlepiej buduje się samoświadomość. Nie jestem fanem stosowania ignorowania i samego odwracania uwagi od początku zajęć.
* Wielu klientów może być zdziwionych, gdyż mogą oczekiwać na samym początku strategii mających odwrócić ich uwagę od złego samopoczucia. Oczywiście to również jest ważne, ale nie preferuję tylko tego na start.
Stawiam przede wszystkim na jakiekolwiek nabycie przez klienta umiejętności — a potem rozszerzanie jej — odpowiadania na własne wątpliwości na podstawie wiedzę o własnych konfliktach.
Ma to spore znaczenie, gdyż między innymi to właśnie to powoduje,  że możemy potem zacząć ignorować to co czujemy, bo ROZUMIEMY po co.
5. Nakierowanie na próby przyzwalania i akceptacji emocji np. poczucia winy, chociażby tylko na początku logicznej (mentalnie czasami trudno o to od razu).

6. Przedstawienie sensu wyrozumienia dla siebie i nakierowanie na nie.
7. Nakreślenie sensu uważności, a dokładnie umiejętności skupiania uwagi na czymś konkretnym, mimo iż czujemy poczucie odrzucenia czy winy.
8. Ustalenie innych możliwych wartości, zajęć, którymi można pomóc akceptować i ignorować zaburzenie jako całość.
9. W zależności od rodzaju konfliktu – ekspozycje na sytuacje wywołujące utrwaloną reakcję, oraz nakierowanie na „ryzykowanie”, czyli akceptowanie najczarniejszej wizji i scenariuszu tworzonego przez wyobraźnię w takie chwili.
10. Ustalenie zachowań, które utrwalają schematy np. unikanie, uzależnianie się do kogoś itp. oraz próby ich zmiany.
11. Wyjaśnianie roli kryzysów, szczególnie przy mocno utrwalonych reakcjach i nakierowanie na ich racjonalizację oraz czasami wręcz konieczność ich występowania.
12. Próby dalszego zainspirowania klienta uważnością, jeśli tylko jest tym zainteresowany.
13. Ustawiczne uświadamianie, iż to, co czujemy w danej chwili, to nie jest to cały świat.
14. Pomoc w trzymaniu się powyższej wiedzy, mimo iż wszystkie działania zaburzenia nakierowane są, na przejmowanie uwagi klienta i skupiania jej na jego samopoczuciu i analizach.

Jest to mój podstawowy zarys pracy, oczywiście dopasowany do rodzaju zaburzenia emocjonalnego, ale prawie zawsze on tak wygląda.
Moim celem jest nakierować osobę zaburzoną na pełne zrozumienie tego, co się z nią dzieje oraz budowanie samoświadomości i umiejętności odpowiadania na własne wątpliwości i  istotę tego czemu się tak czuje.
Następnie zmierzanie (mimo wątpliwości, braku wiary i kryzysów) wszelkimi możliwymi sposobami do prób akceptacji, przyzwalania na emocje, przełamywania zachowań wynikających ze schematu – czyli ogólnie do świadomego ukazywania tej części mózgu, która odpowiada za ten cały cyrk, że schematy dawno temu utrwalone to nie jest WSZYSTKO co możliwe i istnieją inne możliwości reagowania, które powoli powinny się utrwalać również w emocjach.

II.> Jak współpraca wygląda etapowo?
1. Zapoznanie problemu, wątpliwości klienta i omówienie/wyjaśnienie całości.
2. Proces uświadamiania klienta w tym, co się właściwie z nim dzieje oraz nakierowywanie na umiejętność zracjonalizowania tego.
W tym czasie istotnym elementem jest, aby klient chociaż trochę chciał i zaangażował się w odpowiadanie samemu sobie (zgodnie z przekazywaną widza o schematach i konfliktach) na wątpliwości i stan, w którym się znajduje.
3. Etap prób ignorowania zaburzenia jako całości poprzez techniki (w zależności od sposobu, jakim zaburzenie straszy) takie jak: akceptacja, przyzwalanie, angażowanie się w inne wartości niż samopoczucie (pomimo złego samopoczucia), wystawianie się na sytuacje uruchamiające schematy, umiejętność przeczekiwania każdej emocji oraz myśli, obserwowanie tych procesów i nabywanie zrozumienia, iż emocje, myśli to nie cały świat.
Jest to też etap dawania sobie czasu i wyrozumienia oraz dodatkowo próby zainspirowania medytacją, która pomagać może w tych procesach, jeżeli się ją dobrze zrozumie.
To trudny zwykle okres zajęć, gdyż klienta czeka wiele prób przeczekiwania emocji wynikających z innych zachowań niż nakazuje schemat. Jest to również ważny etap, gdyż ma on pomóc oddzielić nas, naszą świadomość od emocji (pomóc zrozumieć to oddzielenie), myśli oraz objawów somatycznych.
4. Okres zwiększania samego już ignorowania tego, co się pojawia ze strony schematu, konfliktu i o wiele większego zaangażowania już w samo życie oraz dodatkowo, jeśli klient jest zainteresowany zainspirowanie tematyką uważności.
5. Klient nie czeka już na całkowite pozbycie się schematu  i rozumie dlaczego wymaga to czasu oraz kontynuuje to, co powyższe, tak długo, jak będzie trzeba, dając sobie czas i traktując to wszystko jak rozwój.
6. Klient podejmuje decyzję czy kontynuuje swoją drogę już sam, czy nadal chce mieć ze mną kontakt w związku z powyższymi punktami, choćby doraźny.

Powyższe etapy są oczywiście opisane dla lepszego zrozumienia przebiegu tych procesów, każdy jest jednak indywidualnym człowiekiem i całość może przebiegać różnie, ale taki jest cel zajęć ze mną.

III.> Dobra…wszystko pięknie, ale jaką daję gwarancję i jaką odpowiedzialność za to biorę?
Sprawa bardzo ważna.
Ze swojej strony daję gwarancję dopasowania wyjaśnień i wskazówek do Twojego stanu, jak również gwarancję, jeśli chodzi o wiedzę, jaką Ci przekażę. Biorę za to 99% odpowiedzialności i taką daję gwarancję przekazywania wiedzy. Jestem pewien swojej pracy, doświadczenia, choć oczywiście z otwartą głową. 1% zostawiam na czynnik ludzki.

Jeżeli chodzi jednak o gwarancję sukcesu to z mojej strony to 25%, gdyż 75% należy do Ciebie. Wiem…to brzmi smutnie, przykro a może nawet przerażająco, ale takie są fakty. Mnie również one się niezbyt podobają, bo tak po prawdzie jedyną główną motywacją podjęcia się przeze mnie tej pracy, to po pierwsze posiadanie szerokiej wiedzy klinicznej związanej z tematem i szkoda było to po prostu zostawić nieużywane, ale po drugie trudno mi było zgodzić się jakoś wewnętrznie na to, że tak wielu ludzi męczy się z czymś takim, jak pułapka własnego umysłu emocjonalnego. Szczególnie iż mam przekonanie poparte faktami, że potrafię wiele rzeczy odpowiednio wyjaśnić, ale właśnie wyjaśnić…na tym polegają te zajęcia. Nie jestem w stanie odwrócić uwagi za kogoś, zrozumieć mechanizmu zaburzenia i trzymać się tej wiedzy, zrobić czegoś mimo lęku za kogoś, przerwać analizy, zaakceptować itp.
Mogę tylko wyjaśniać, powtarzać, nakierowywać i znowu powtarzać, dlatego więc moja osoba sama w sobie nie jest gwarantem sukcesu „tu i teraz”jest gwarantem dobrania taktyki, ale co z nią zrobisz, jak wykorzystasz i kiedy zaskoczy, to nie jest to moją misją ani moim zadaniem, gdyż nie może nim być, bo jest to poza moją kontrolą i moim działaniem.
Mnie również zawodowo trudno się z tym czasami pogodzić, bo chciałbym, aby u każdego zaskoczyło szybko, nie zawsze jednak się tak stanie i zawsze miałem tego świadomość.
Nigdy jednak nie tracę wiary, przekonania i przede wszystkim trzymam się wiedzy, że każdy może to zrobić. Na każdego przyjdzie pora, jeśli będzie robił w tym kierunku coś oczywiście sensownego.

Dlatego, jeżeli do spotkań ze mną podchodzisz – to ten Victor, pomoże mi jak bez mała hokus pokus – to owszem pomogę w postaci przekazania konkretnej wiedzy, ale jeśli tylko we mnie widzisz możliwość rozwiązania sprawy, to nie zapisuj się na te zajęcia. Mówię zupełnie serio, bo z taką postawą potem będziesz jedynie pierwsze miesiące czekał na TEN cud i mechanicznie coś tam robił, bo kazałem.
Jeśli rozumiesz jednak, że Ty ten cud KIEDYŚ powoli sobie sprawisz, to zapraszam.

Zaznaczam też, że wcale nie musi to wszystko od razu wychodzić i nie będzie to równoznaczne z tym, że jesteś do niczego. Z mojej strony zawsze uzyskasz wyrozumienie, oczywiście do pewnych granic, ale rozumiem zaburzenia lękowe bardzo dobrze i nie uważam, że problemy z puszczeniem kontroli to słabość. Wszystko jest kwestią prób i czasu.

IV.> Jaki jest zwykle planowany i potrzebny okres zajęć?
Jest to uzależnione oczywiście od indywidualnej historii, ale wcześniej opisane etapy przedstawiania wiedzy to określona ilość sesji, zazwyczaj 24-72 sesje. Gdy wszystko jest omówione, tak jak wspomniałem wcześniej (punkt 6 w opisie etapów), to klient decyduje co dalej.

Część B, uzewnętrznienie konfliktów, zblokowanych emocji.

Potrzebę uzewnętrznienia pewnych doświadczeń/emocji u niektórych osób zauważyłem pracując od 2017 roku z DDA/DDD, czyli osobami mającymi trudny okres dorastania. Absolutnie nie twierdzę, że bez tego nie można pracować nad powyższymi schematami z części A, czy też zaburzeniami lękowymi z sekcji 1, bo to są w praktyce tak naprawdę odrębne sprawy. W sensie takim, że schematy utrwalają się i po prostu żyją własnym życiem oraz ujawniają się w określonych sytuacjach lub w wypadku zaburzeń lękowych zazwyczaj cały czas.
Natomiast bywają sytuacje i często silne negatywne doświadczenia w okresie choćby dzieciństwa, w których dochodzi do zaniedbań emocjonalnych i wielu sytuacji, które wzbudzają w człowieku między innymi żal a także negatywne wspomnienia. Dlatego jeżeli odczuwamy często wewnętrzny żal z powodu przeszłości, być może do kogoś, może ogólnie, mamy z tego powodu nagłe napady płaczu lub poczucie bezsensu życia, albo jakieś sytuacje ustawicznie wracają do nas w snach, nagminnych wspomnieniach i nie za wiele komukolwiek o tym do tej pory mówiliśmy, to może oznaczać, iż potrzebujemy to z siebie, mówiąc roboczo – wyrzucić.

Może to bardzo pomóc w zbudowaniu jeszcze większej świadomości emocjonalnej, ale przede wszystkim może odblokować bagaż, który się w nas nieprzyjemnie zagnieździł i który przez długi czas w ogóle nie był poruszony.
Często praca taka może pomóc w końcu pogodzić się z przeszłością i zmniejszyć odczuwanie częstego żalu i złości. Nie prowadzi ona jednak do zniwelowania utrwalonych schematów lękowych , czy jakichkolwiek innych.

I.> Jak długo miałyby trwać takie zajęcia i jak wyglądają?

Zajęcia takie wyglądają inaczej niż praca nad zaburzeniem lękowych czy schematami – konfliktami, gdyż jest to forma zajęć wglądowych, a więc klient po prostu o sobie dużo mówi, jak również o doświadczeniach, jakie przeżywał i nazywa swoje emocje oraz pewne rzeczy czasami musi sobie wyobrazić. Nie ma w tym wypadku bezpośrednich nakierowań, gdyż nie o to w tym chodzi.
Po prostu pewne rzeczy przeżywa się podczas takich zajęć ponownie, jest to dla wielu osób bardzo trudne – wiem – bo przecież trzeba być silnym! 😉 Natomiast prawda taka, że opowiadając o sobie, nigdy nie byliście tak silni, jak w tym momencie.

Czas ogólnie takiego procesu jest różny, ale ja akurat zakładam od 8 sesji do 32 maksymalnie, ale to drugie to rzadkość.
Nie uznaję za bardzo wieloletniego mówienia o swoich negatywnych doświadczeniach z okresu adolescencji, gdyż nie widzę w tym psychologicznego sensu, poza naprawdę dotkliwymi traumami, ale nie to jest przedmiotem tej oferty.
Wychodzę z założenia, co popieram swoimi obserwacjami ludzi oraz nurtów terapeutycznych, że w wypadku trudnego dzieciństwa rzeczywiście warto uzewnętrznić pewne emocje, negatywne doświadczenia, nauczyć się szacunku do siebie oraz tego, że nasze potrzeby i emocje też są ważne. Jednak przesada w tym będzie zmierzać do nadmiernego skupiania się na swoich emocjach, co moim zdaniem utrudnia realną poznawczą pracę nad schematami a także zaburzeniami lękowymi.
Dlatego w tym wszystkim potrzebny jest umiar.

Jeżeli nie wiesz, czy ta część Cię dotyczy, nie martw się. Porozmawiamy o tym.

3. Sekcja problemy z emocjami, odblokowywanie oraz ich rozpoznawanie i/lub wyrażanie, jak również potrzeb.
Część ta przeznaczona jest dla osób, które mają problemy z nadmiernym i wydłużonym w czasie odczuwaniem niektórych emocji (nie mam na myśli w tym wypadku emocji wynikających z zaburzeń np. lęku o zdrowie), takich jak np. poczucie winy, wstyd, żal i złość. Emocje te często same w sobie są nieadekwatnie silne w odniesieniu do sytuacji oraz prowokują do różnych zachowań i braku ustalania własnych granic.
Tematyka ta może istnieć obok innych problemów, takich jak zaburzenia lękowe, depresyjne czy też błędne przekonania, ale nie musi. Może to być jedyny problem, jaki mamy, który z czasem może doprowadzać do zbyt częstego napięcia  i obciążania naszego układu emocjonalnego, nerwowego co może ostatecznie prowadzić do pojawiania się zaburzeń emocjonalnych.
Poniżej w otwieranej zakładce dowiesz się, wedle jakiego mniej więcej planu pracuję:

Sekcja 3 - problemy z emocjami, rozpoznawanie ich i wyrażanie, w tym również potrzeb

a) W pracy z emocjami stosuję coaching emocjonalny, zasady terapii ACT oraz metody wyrażania emocji po trudnych doświadczeniach emocjonalnych.

Plan przedstawia się mniej więcej następująco:
1
. Próby dotarcia do źródła emocji i jeżeli ich wahania nie są powiązane stricte z zaburzeniami lękowymi bądź innymi, to opracowujemy plan działania (1-4 sesje).
2. Wykonanie kwestionariuszy (2) dotyczących Waszego życia emocjonalnego, które pomogą obrać kierunek działania (1 sesja).
3. W wypadku kiedy powracają pewne emocje z powodu dawnych doświadczeń możemy omówić je w celach akceptacji przeszłości, żeby móc ruszyć do przodu (tego punktu nie przeciągam bez powodu, ale czas jest zależny od rodzaju doświadczeń).
4.  Jeżeli istnieje taka potrzeba to rozpoczynanie nauki rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych oraz potrzeb i uświadamiania sobie ich konkretniej niż dotychczas.(2-6 sesji).
5. Akceptowanie własnych stanów emocjonalnych i nauka umiejętności ich przeczekiwania (4 – 8 sesji).
6.Ćwiczenie wyrażania emocji oraz potrzeb POMIMO obecnych uczuć wstydu czy poczucia winy lub własnej małego poczucia ważności i istotności (4-10 sesji).
7. Budowanie podstaw umiejętności stawiania własnych granic – asertywność (4-16 sesji).
8. Próby zrozumienia, że jeśli emocje szkodzą Wam samym (nie są spowodowane obiektywnymi faktami a domysłami, wyobrażeniami, nakręcaniem, zamartwianiem się itp.) to nie są  wcale POTRZEBNE w Waszej uwadze, mimo że często sprawiają dużo wewnętrznego bólu. (4-8 sesji).
9. Zmiana zachowań (pomimo, że to boli emocjonalnie) jako wpływ na konkretne emocje i Wasze reakcje. (4-12 sesji).
10. Zainteresowanie klienta uważnością i medytacją. 

* Wyjaśnienie   nie jestem zwolennikiem zadawania ćwiczenia domowego po każdej sesji. Czasami spotkanie ma formę rozmowy i wykładu, żeby dana osoba mogła przez najbliższy czas do kolejnego spotkania przemyśleć to co usłyszała, wyciągnąć wnioski i zadać ewentualne pytania. Każdy potrzebuje czynnie zaangażować się w ten proces „po swojemu”.
Z mojej perspektywy jest to jeden z najistotniejszych czynników.

c) Czas trwania:
Całość tego rodzaju zajęć dla problemów emocjonalnych ma określony czas. Wchodzą tu w grę oczywiście czynniki indywidualne, ale w przybliżonych ramach czasowych można ustalić, że zazwyczaj przerobienie materiału dla problemów z rozumieniem własnych reakcji obfitujących w emocje to okres między 6 a 12 miesiącami czyli 24 – 48 sesji.
* Wyjaśnienie – zaznaczam jednak, iż jest to czas przekazania materiału i zaoferowania określonej wiedzy, a nie realnego wdrożenia działania w praktykę, gdyż tego akurat określić nie jestem po prostu w stanie.

4 . Sekcja dekalog naszej współpracy.
Choć istnieje już dość szeroko opisany regulamin ogólny to z uwagi, że strona ta przeznaczona jest możliwościom mojej pracy z Państwem, warto w tym miejscu również nakreślić uzupełniający dekalog współpracy.
Z uwagi, iż zajęcia skupiają się głównie na podejściu racjonalnym mającym oddzielić osoby z problemami emocjonalnymi od szkodliwych dla nich reakcji, emocji oraz myśli i wyobrażeń, żeby móc zmienić bieg uwagi i angażowania się w nie, to żeby nikt nie był zdziwiony trudnością takich działań, przedstawiam poniższe punkty:

Dekalog Naszej współpracy, zobacz proszę.


1.
Nie jestem cudotwórcą, posiadam szeroką wiedzę i dobrego nosa do ludzkiej psychologii lecz nie mogę za Ciebie zrobić kompletnie niczego.
Ani podjąć decyzji życiowej, ani puścić kontroli, jak również nie mogę nauczyć się za Ciebie akceptacji i działania mimo nieprzyjemnych odczuć.
Nie jestem również w stanie odpuścić presji na wyjście z zaburzeń i przestać liczyć czasu, ani zaakceptować przeszłości.
To wszystko to Twoje wybory i potrzeba świadomych zachowań oraz nastawienia. Ja mogę dać Ci tylko wskazówkę i zrobię to zgodnie z pełnym zakresem wiedzy oraz wkładem serca w swoją pracę.

 2. Nie jestem w stanie sprawić, że objawy i cierpienie emocjonalne dzięki naszym sesjom szybko znikną. Oczywiście dam z siebie wszystko aby wytłumaczyć Tobie wątpliwości i przekazać wiedzę jaka może pomóc Ci się uspokoić. Lecz uspokojenia a konkretna poprawa to dwie różne rzeczy. To drugie wymaga Twojego działania, z wyrozumieniem i krok po kroku.

3. Jeżeli szukasz szybkiego uspokojenia złego samopoczucia i to całkowitego na jakiś czas, to spotkania ze mną raz dwa tego nie załatwią. Wymaga to zwykle dłuższej pracy – pomimo – złego samopoczucia.
Do bardzo szybkiej poprawy bardziej nadaje się lekarz psychiatra, który może pomóc spacyfikować Cię lekami pod kątem Twojego złego samopoczucia – jeśli taka będzie Twoja wola.

4. Moja praca opiera się o nurt poznawczy i strategiczny, w tym także schematu. Tu nigdy nic nie przychodzi łatwo i szybko, a szczególnie gdy pewne problemy emocjonalne ciągną się za Tobą od dłuższego czasu.

 5. Zawsze uzyskasz ode mnie pełną akceptację Twojej osoby i brak jakiegokolwiek oceniania Twoich zachowań. Zapewniam Ci poufność i prywatność.

 6. Nie zawsze jednak będę kiwał potakująco głową, szczególnie gdy sam na własne życzenie zatrzymujesz własną pracę poznawczą.
Zwrócę Ci wtedy na to uwagę ale również z ogólnym wyrozumieniem. Może to czasem brzmieć dosadnie ale nie będzie to oznaczało  tego, że oceniam całego Ciebie, a jedynie, że zwracam uwagę na  Twoje zachowanie, które prawdopodobnie Ci szkodzi.

7.
Pamiętaj proszę, że jestem człowiekiem. Mogę być chory, spóźnić się lub przejęzyczyć. Nie bierz wszystkiego od razu personalnie do siebie, gdyż w pracy stawiam na pewien „natural”. Dlatego, że w życiu poza terapią nikt nie będzie raczej tworzył terapeutycznych warunków, a będą to zwykłe ludzkie odruchy i zachowania. To własnie w takich warunkach potrzebujemy umieć funkcjonować, ale z pełnym prawem do szacunku wobec siebie.

8. W pracy poznawczej nie zawsze uniknie się omawiania doświadczeń z przeszłości. Zdarza się, że niektóre osoby chcą stłamsić negatywne doświadczenia i za wszelką cenę skupić się na pracy tu i teraz. To drugie jest słuszne, ale tłamszenie nie – bowiem zwykle istnieje potrzeba akceptacji i pogodzenia się z czymś, co się już wydarzyło.
Możesz oczywiście odmówić poruszania rozmaitych tematów, ale robisz to na własną odpowiedzialność.

9. Zajęcia ze mną i nurt poznawczy wymaga czasem powtarzania wielu takich samych ćwiczeń, zadań i prawd co do charakteru emocji oraz mechanizmów różnych zaburzeń. Dzieje się tak dlatego, żeby wyrobić sobie nawyki reagowania w obliczu schematów i reakcji emocjonalnych, które są w nas automatyczne i utrwalone.
Dlatego nie zdziw się, kiedy nie dostaniesz na jedną myśl 20 różnych ćwiczeń. Nie przychodź także na początku po całkowite odburzenie, a lepiej nastaw się na zmianę podejścia do tego, co niosą za sobą Twoje problemy emocjonalne. To jest kluczowe.

10. Czasami, jeśli nie będziesz mógł w danym okresie, bądź tak naprawdę nie będziesz chciał kliencie (co się zdarza) „puścić” kontroli lub zmienić stosunku wobec tego co Cię męcy emocjonalnie i myślowo, to czasem możemy zawiesić zajęcia aż do momentu, kiedy będziesz na to gotowy.
Bo jak już pisałem wcześniej, nie zrobię niczego za Ciebie, ale zawsze włożę w to wszystko wiedzę i serce, ale również pełne wyrozumienie z mojej strony.